29 marca 2010

Witajcie kochani

Właśnie wróciłam z cudownego miasta na Mazurach – Pisz, gdzie mam rodzinkę.  Spokój, brak pośpiechu działy leczniczo na mój organizm. Nabrałam też dużo sił podczas spacerów z pieskiem mojej ukochanej siostrzenicy – Oli. Tradycyjnie trzeba było nakarmić łabędzie, tak jak wiele lat temu…