9 lutego 2010

Pewnego majowego dnia z obrzękiem nóg udałam się do lekarza. Badania i powalająca z nóg diagnoza – duży guz nadnercza i zakrzepica.

Miałam szczęście, ponieważ już pod koniec maja miałam bardzo ciężką operację. Wraz z guzem usunięto czop nowotworowy z żyły głównej dolnej i lewej nerkowej. Badanie histopatologiczne potwierdziło jego złośliwość. Zaraz po operacji wystąpiła zatorowość płucna i niestety do końca lipca przebywałam w różnych szpitalach. Zaraz po wycięciu guza zaczęłam przyjmować chemię w tabletkach. W sierpniu nabierałam sił mając nadzieję na powrót do pracy. Jednak w szczegółowych badaniach kontrolnych zostały stwierdzone trzy małe guzki w płucach i powiększone węzły chłonne. Od końca września rozpoczęła się chemioterapia, tj. 6 cykli w odstępach 4-tygodniowych. Jest to dla mnie traumatyczne przeżycie, ponieważ bardzo negatywnie wpływa na mój organizm. Jestem przed ostatnim cyklem i na myśl o zbliżającym się poniedziałku przechodzą mnie ciarki. Jednocześnie mam nadzieję, że ta chemioterapia oprócz negatywnych  skutków dla organizmu w efekcie zniszczy tego „nieproszonego gościa”. W płucach guzki zniknęły, ale pojawiły się 3 małe guzki w wątrobie. Trzymajcie kciuki, aby i one zniknęły.